22 February 2011

Dom dziecka w Kętach

Jak donosi InfoKęty.pl dom dziecka w Kętach ma nowego dyrektora. Bardzo gratuluję nowej Pani dyrektor (zainteresowanych poszerzeniem wiedzy w tym zakresie odsyłam do infokety.pl).

Sprawa jednak nie jest prosta i ładna. W mojej głowie pojawia się pytanie dlaczego dom dziecka w Kętach w ogóle powstał (ma postać)?
Jest to instytucja przestarzała, która wg badań naukowych komplikuje życie dziecka i tak już przecież skomplikowane. Przemoc, fala to tylko wierzchołek góry lodowej przeciwwskazań do powstawania tego typu instytucji. Problemy psychiczne, z którymi borykają się wychowankowie domu dziecka są większe i wynikają z niemożliwości stworzenia normalnych warunków rozwojowych dla młodego człowieka, braku modelu do naśladowania, etc.
Dlatego też pojawia się to pytanie. Po co? Dlaczego?
I wydaje mi się, że jest to znowu kolejny, nie przemyślany, chwyt marketingowy. Odnowimy ładnie budynek (ładnie powinnam dać w cudzysłów, bo chyba nie można było brzydziej odnowić tego miejsca, jak po prosty nałożyć styropianu i pomalować akrylem - ale nie o tym rzecz), pokażemy młodą kobietę, która ciężką pracą dostała się na dyrektorskie stanowisko i jeszcze przy tym pomożemy biednym dzieciom. Wszyscy będą zadowoleni, a my będziemy bohaterami.
Tak mogli myśleć urzędnicy, którym zaświtał w głowach plan stworzenia kolejnego domu dziecka.
Czy tak myśleli: nie wiem.
Wiem natomiast, że mogli by być jak Turbodymomen i podwoić skuteczność swoich działań, gdyby pieniądze utopione w tej inwestycji przekazali na nowocześniejsze metody pomocy dzieciom z rodzin dotkniętych dysfunkcjami (np rodziny zastępcze). Czy obniżyliby skuteczność swoich działań PR-owych - nie wydaje mi się, a dodatkowo zyskaliby opinię innowatorów, prekursorów, dla których najważniejsze jest dobro dziecka.

No comments:

Post a Comment